Wkraczając w kolejny miesiąc kryzysu koronawirusa, rozmowy w branży eventowej skierowane są na dywersyfikację, wirtualne wydarzenia i spotkania. Jest to oczywiście zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że branża wydarzeń na żywo zupełnie się zatrzymała.
Czy jednak nie jest kładziony zbyt duży nacisk na potrzebę dywersyfikacji firm w sferze wirtualnej? Jak skończy się epidemia to trwale zostanie zmieniony krajobraz wydarzeń na żywo i spotkań?
Oczywisty jest obecny rozwój w sferze wirtualnych wydarzeń, ale czy mogą one kiedykolwiek zastąpić wydarzenia na żywo?
Gdy już nastąpi powrót do normalności, będzie ogromna potrzeba zaangażowania publiczności i interakcji twarzą w twarz. Platformy do wideokonferencji, takie jak Zoom, są fantastycznym rozwiązaniem i oferują nieocenioną usługę, podczas blokad, ale także w okresach normalności i stabilności.
Zdolność do natychmiastowego łączenia się i zdalnych spotkań jest czymś, co będzie zyskiwać na znaczeniu wraz z postępem technologii.
Jednak wirtualna przestrzeń spotkań nigdy w wystarczającym stopniu nie zastąpi doświadczeń zebranych podczas uczestnictwa w wydarzeniach na żywo. Uwielbiamy komunikować się z innymi ludźmi, a wydarzenia na żywo zdecydowanie przeważają w nawiązywaniu nowych relacji z potencjalnymi klientami. Tętniąca życiem wystawa, dreszczyk emocji związany z próbowaniem nowych kreatywnych rozwiązań na eventach, stoiska targowe, koncerty na żywo nie są czymś co możemy osiągnąć siedząc przy laptopie lub komputerze w domu.
Obecność w miejscu spotkań z podobnie myślącymi ludźmi. Dzielenie się z nimi pomysłami, trendami oraz nawiązywanie kontaktów są integralną częścią ciągłego rozwoju jednej z największych branż na świecie.
Czy wydarzenia na żywo muszą się zmienić ?
Tak, prawie na pewno, sposób w jaki współdziałamy ze sobą, nie tylko w branży eventowej, ale w całym społeczeństwie, bez wątpienia zmieni się na zawsze. Jednak niekoniecznie w negatywny sposób.
Wszyscy będziemy bardziej świadomi własnego otoczenia oraz zdrowia i dobrego samopoczucia. Branża eventowa z pewnością odbije się, lecz pandemia pozostawi po sobie ślad.
Konieczne będzie dostosowanie się do nowej “normalności”.
Branża eventowa jest jedną z największych i najbardziej ekscytujących branż na świecie. Obecnie, bardziej niż kiedykolwiek, musi się połączyć, aby wykazać jedność, siłę i obecność.
W przyszłości eventy będą musiały sprostać wymaganiom, zapewniając jeszcze większe, tętniące życiem, różnorodne i ekscytujące wydarzenia niż kiedykolwiek wcześniej.
Naszym zdaniem kryzys koronawirusa zresetuje branżę rozrywki i należy spodziewać się następujących trwałych zmian:
- Większy nacisk na higienę i zdrowie dzięki nowym zasadom nałożonym na organizatorów;
- Większy nacisk na bezpieczeństwo;
- Więcej zasad i kontroli maksymalnej pojemności przestrzeni z odpowiednim dystansem;
- Wzrost kosztów ubezpieczenia od rezygnacji, dzięki nowym przepisom mającym na celu ochronę praw konsumenta;
- Zmniejszenie wsparcia finansowego ze strony firm, w tym sponsoringu i zaliczek;
- Bardziej skonsolidowany rynek z mniejszą liczbą organizatorów;
- Kompleksowe oferty B2B i silna marketingowa oferta B2C będzie miała znaczące możliwości w zawieraniu transakcji;
- Oczekiwania konsumentów dotyczące obsługi klienta gwałtownie wzrosną;
- Możliwe tworzenie nowych typów promocji, tworzenie nowych form wydarzeń online, konferencji itp
Kryzysy z przeszłości zawsze pokazały, że po nich następuje silne przyspieszenie. Dlatego jesteśmy przekonani, że branża rozrywki odrodzi się na nowo. Kultura festiwalowa rozpocznie się na nowo, a wydarzenia będą nadal kluczową cechą życia społecznego i kulturalnego. Tak więc, skoncentrowanie się na perspektywie krótkoterminowej jest niezwykle ważne, jednakże nadal należy myśleć i działać zgodnie z długoterminową strategią.
Podczas gdy obecna pandemia jest czasem ogromnej presji, jest to także okazja do refleksji i dostosowania się do „nowej normalności”. Jeśli zrobimy to skutecznie, mocno wierzymy, że walcząc w tych niespokojnych czasach, staniemy się lepszym i silniejszym przemysłem niż kiedykolwiek wcześniej.
